Czerwone jak krew
Autor: Salla
Simukka
Cykl: Lumikki Andersson
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 256
Cykl: Lumikki Andersson
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 256
Co robimy, jako pierwsze, gdy zobaczymy nieznanego nam człowieka? Może mała podpowiedź? Oceniamy go według tego jak wygląda, jakie ma ubrania itd. Wygnieciona koszula=niechluj. Markowe ubrania=bogacz. Idealny makijaż=piękność. A co jeśli zobaczymy przepiękną okładkę książki? Mózg wmawia nam, że to musi być powieść na miarę Oscara, że to będzie najlepsze, co czytaliśmy. Tak było w przypadku „Czerwone jak krew”. Ale. No właśnie zawsze jest jedno, ale. Okładki mają to do siebie, że lubią zwodzić człowieka, niczym wampir ze Zmierzchu, a my niezorientowani, w co wybrnęliśmy, pod koniec mamy tylko jedną minę jak Kristen Stewart, wyrażającą, „ Co ja czytam” Książka pani Sally Simukki, nie jest taka, słyszeliście może powiedzenie „ Przyciągnij wyglądem, zatrzymaj charakterem” w tym przypadku powinno być „Przyciągnij okładką, zatrzymaj zawartością”, Dlaczego zacząłem od pozorów?
Bo taka jest główna bohaterka, niby jest zwyczajną dziewczyną, która wyprowadziła się do innego miasta, aby tam uczęszczać do szkoły. Jest niby normalną, niczym niewyróżniającą się nastolatką, która na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest zbyt przeciętna. Ale. Coś o tym wspominałem, to tylko pozory, bo tak naprawdę mamy do czynienia z kimś, kto jest cholernie nieprzeciętny. Lumikka jest świetnie napisaną postacią, ma swoja przeszłością, która innych doprowadziło do czystego szaleństwa, ale nie ją, silną, zmieniającą się niczym kameleon dziewczynę. Potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji, może ma czasami małe zwątpienia w swoich poczynaniach, ale to czyni ją jeszcze lepszą, pokazuję, że nie jest w sobie zadufana i przekonana o swojej sile. No dobra, mógłbym się nią zachwycać tygodniami, ale, o czym jest książka?
Lumikka postanawia złamać swoją zasadę „ nie mieszaj się w życia innych ludzi” w momencie, gdy znajduje worek z zakrwawionymi pieniędzmi. Odkrywa, że za tym stoją trzy osoby: córka policjanta, największy Casanova w szkole i outsider. I tu zaczyna się szaleństwo, która ma to do siebie, że jeden fałszywy ruch i będzie już po tobie. W powieści dominuje mrok, morderstwa są na początku dziennym, a porównania do Królewny Snieżki jak sam tytuł wskazuje, sprawiają, że chce się więcej i więcej. Fabuła jest troszkę dla mnie mało rozwinięta, jest lekka trzeba jej to przyznać, ale to dla mnie bardziej plus niż minus, może bardziej tak zwany dipol. Tak samo poboczni bohaterowie.
Książkę przede wszystkim polecam na jesienne wieczory.
Moja ocena: 4/5
